"Pragnienie to najgłębszy zakamarek serca. Im bardziej pragnienie wypełnia serce, tym bardziej jesteśmy zdolni przyjąć Boga." [Św. Augutyn]
cudowna modlitwa: "Boże Wszechświata, od Ciebie pochodzi wszelka doskonałość, zaszczep w naszych sercach miłość ku Tobie i daj nam wzrost pobożności, umocnij w nas wszystko co dobre i troskliwie strzeż tego co umocniłeś."
Bogu- serce
ludziom-uśmiech
sobie-krzyż
"Kto dziękuje za promyk słońca, będzie wiedział jak żyć gdy jest pochmurno..."
"... słowa napisane - brzmią inaczej ..." i "Są rzeczy, które czuje serce, ale których żadne słowo ani myśl nie są w stanie wyrazić"
wtorek, 30 sierpnia 2011
niedziela, 14 sierpnia 2011
Miłość
"Miłość nie wyraża się w myślach. Miłość jest. "
"Pięknie jest wierzyć, gdy skrzydła u ramion rosną,
I pieknie oddychać radosną-duchową wiosną...
Cudownie czuć jak serce pałą miłością,
I zdolne objąć świat cały- wdzięcznością."
"Gdy miłość cię woła, idź za jej głosem,
choćby cię wiodła po ostrych kamieniach.
Uwierz miłości, gdy mówi do ciebie,
choćby jej wołanie rozwiało sny twoje,
choćby jej wicher polamał twoje gałęzie.
Bo miłość wywyższa ,
nawet gdy krzyżuje,
bo miłość umacnia
i otwiera oczy.
Ogień milości jest święty,
a kiedy spala,czyni cię chlebem dla Boga.
Miłość przemienia,
odsłania tajemnicę serca,
daje ci udział w sercu Życia.
Miłość daje siebie i tylko siebie,
w niej wszystko się zawiera.
Miłość nic nie pochłania i nie da się pochłonąć,
bo miłość samą miłością się napełnia.
Miłości nie zdołasz za nos wodzić,
pozwól - niech ona - ciebie wiedzie.
Marzeniem miłości -
płonąć nawet do unicestwienia siebie,
Czy kochasz szczerze? Oto wołanie miłości:
wstawaj o świcie i leć na skrzydłach serca,
by powitać dziękczynieniem dzień miłości,
by nie zasnąć przed nocą
bez modlitwy za umiłowanych,
bez hymnu uwielbienia."[Khalil Gibran]
choćby cię wiodła po ostrych kamieniach.
Uwierz miłości, gdy mówi do ciebie,
choćby jej wołanie rozwiało sny twoje,
choćby jej wicher polamał twoje gałęzie.
Bo miłość wywyższa ,
nawet gdy krzyżuje,
bo miłość umacnia
i otwiera oczy.
Ogień milości jest święty,
a kiedy spala,czyni cię chlebem dla Boga.
Miłość przemienia,
odsłania tajemnicę serca,
daje ci udział w sercu Życia.
Miłość daje siebie i tylko siebie,
w niej wszystko się zawiera.
Miłość nic nie pochłania i nie da się pochłonąć,
bo miłość samą miłością się napełnia.
Miłości nie zdołasz za nos wodzić,
pozwól - niech ona - ciebie wiedzie.
Marzeniem miłości -
płonąć nawet do unicestwienia siebie,
Czy kochasz szczerze? Oto wołanie miłości:
wstawaj o świcie i leć na skrzydłach serca,
by powitać dziękczynieniem dzień miłości,
by nie zasnąć przed nocą
bez modlitwy za umiłowanych,
bez hymnu uwielbienia."[Khalil Gibran]
"Lubisz mnie?
On powiedział "nie".
Myślisz że jestem ładna? - zapytała
Znowu powiedział "nie".
Zapytała więc jeszcze raz:
"Jestem w twoim sercu?"
powiedział "nie".
Na koniec się zapytała:
"Jakbym odeszła, to byś płakał za mną?"
powiedział, że "nie".
Smutne - pomyślała i odeszła.
Złapał ją za rękę i powiedział:
"Nie lubię cię, kocham cię.
Dla mnie nie jesteś ładna, tylko piękna.
Nie jesteś w moim sercu, jesteś moim sercem.
Nie płakałbym za tobą, tylko umarłbym z tęsknoty."
Anonim
chciałabym to kiedyś usłyszeć od chłopaka... Ehh
na koniec dnia "uśmiecham się do Ciebie na dobranoc piastunko moich najpiękniejszych snów" :-) <3
Pamiętnikowo cz. 2
"Dobrze jest mieć rzeczy ulubione. Ulubiona książka ( jeśli to w ogóle możliwe, że jedna ), film, miasto lub miasta kawałek, ulubiony sweter, kubek, talerzyk, cień do powiek, cukierki czy okładka na kanapkę, kolor wina, styl w malarstwie czy nawet ulubiony okres gdzieś w historii. Kiedy ciężko się robi, ta ulubiona rzecz, lub rzeczy trzymają nas na powierzchni. Kiedy świat cholernie szarpie i przez burty się przelewa, są rzeczy ulubione kotwicą po jasnej stronie życia."
"Nie widziałam Cię już od miesiąca. I nic. Jestem może bledsza, Trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca, Lecz widać można żyć bez powietrza. " [M. Pawlikowska-Jasnorzewska]
"Szłam przed siebie najdłuższą z możliwych dróg, w milczeniu i z uśmiechem na twarzy. Tego mi trzeba było. Słońca i rozmowy. Świeżego powietrza. Ludzi. Życia, po prostu. Jakiś cichutki głosik szepcze mi ciągle w ucho: „To wszystko jest zbyt doskonałe". Zupełnie jakby nastała cisza przed burzą.Czy tak właśnie wygląda normalne życie? Jestem przyzwyczajona do ciągłego dramatu, do tego, że nic mi się nie układa, do wałki, narzekania i mozolnego zdobywania czegoś, co tak naprawdę nie jest nawet namiastką marzeń, ale musi mi wystarczyć."
"Listopadowy Paryż. Idę ulicami w smutny deszczowy dzień, którego nie ratują nawet świąteczne iluminacje. Kiedy traci się miłość, traci się wszystko. Unikam spojrzeń innych ludzi, nie chcę patrzeć na całujące się pary, na tych, którzy trzymają się na ręce. Forteca samotności. Nie płakałam ani nie topiłam uczuć w alkoholu, Po prostu spędziłam cały dzień w łóżku, Śpiąc i rozmawiając ze sobą."
"Dobrze, że nie wiesz co u mnie słychać. Że nie wiesz jak teraz wygląda moje życie. Nie, nie wyglądam tak jak wtedy, gdy widzieliśmy się po raz ostatni. Nie wyglądam tak strasznie. Nie mam tak przerażonej miny, smutnych oczu, drżących rąk i płaczącego serca... Nie jest tak źle.. jest o wiele gorzej"
"Są uczucia, jakimi darzysz ludzi, często nie wiedząc, jakie emocje to u nich budzi. Bywają smutne i okropne wspomnienia, nie dające sumieniu ani chwili wytchnienia. Nie możesz zawrócić biegu zdarzeń, spełnić zapomnianych marzeń. Życie można przejść równym krokiem, jeśli z prostej nie zejdziesz na drogę idącą bokiem."
"Z tamtych dni zapamiętałam słońce, piękne oczy i szczęście"
"A kiedy ulepszysz teraźniejszość wszystko co nastąpi później stanie się lepsze" :)
"Nie widziałam Cię już od miesiąca. I nic. Jestem może bledsza, Trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca, Lecz widać można żyć bez powietrza. " [M. Pawlikowska-Jasnorzewska]
"Szłam przed siebie najdłuższą z możliwych dróg, w milczeniu i z uśmiechem na twarzy. Tego mi trzeba było. Słońca i rozmowy. Świeżego powietrza. Ludzi. Życia, po prostu. Jakiś cichutki głosik szepcze mi ciągle w ucho: „To wszystko jest zbyt doskonałe". Zupełnie jakby nastała cisza przed burzą.Czy tak właśnie wygląda normalne życie? Jestem przyzwyczajona do ciągłego dramatu, do tego, że nic mi się nie układa, do wałki, narzekania i mozolnego zdobywania czegoś, co tak naprawdę nie jest nawet namiastką marzeń, ale musi mi wystarczyć."
"Listopadowy Paryż. Idę ulicami w smutny deszczowy dzień, którego nie ratują nawet świąteczne iluminacje. Kiedy traci się miłość, traci się wszystko. Unikam spojrzeń innych ludzi, nie chcę patrzeć na całujące się pary, na tych, którzy trzymają się na ręce. Forteca samotności. Nie płakałam ani nie topiłam uczuć w alkoholu, Po prostu spędziłam cały dzień w łóżku, Śpiąc i rozmawiając ze sobą."
"Dobrze, że nie wiesz co u mnie słychać. Że nie wiesz jak teraz wygląda moje życie. Nie, nie wyglądam tak jak wtedy, gdy widzieliśmy się po raz ostatni. Nie wyglądam tak strasznie. Nie mam tak przerażonej miny, smutnych oczu, drżących rąk i płaczącego serca... Nie jest tak źle.. jest o wiele gorzej"
"Są uczucia, jakimi darzysz ludzi, często nie wiedząc, jakie emocje to u nich budzi. Bywają smutne i okropne wspomnienia, nie dające sumieniu ani chwili wytchnienia. Nie możesz zawrócić biegu zdarzeń, spełnić zapomnianych marzeń. Życie można przejść równym krokiem, jeśli z prostej nie zejdziesz na drogę idącą bokiem."
"Z tamtych dni zapamiętałam słońce, piękne oczy i szczęście"
"A kiedy ulepszysz teraźniejszość wszystko co nastąpi później stanie się lepsze" :)
piątek, 12 sierpnia 2011
Brak
"Panie, przyjdź"
Co u mnie? Czuję, że mogę skakać-najlepiej z mostu... (żart) Po protu genialne uczucie jak cie wszszyscy mają gdzieś. Jka naglę głuchną, ślepną na twój widok, stałam się niewidzialna czy jak. Pozatym to bark. Wszystkiego. A najbardziej towarzystwa, odwagi, entuzjazmu, siły, radości, uśmiecchu na twarzy, relacji, rozmów, spacerów, słońca, piękna i dobra. Czyli generalnie źle.
"Po co mam tracić czas na mówienie do ściany? Ściana i tak swoje wie. " - opis koleżanki, jak dla mnie idealny. Po co.
poniedziałek, 8 sierpnia 2011
"Panie,ratuj..." -"Odwagi! Ja jestem"
EWANGELIA
"Gdy tłum został nasycony, zaraz Jezus przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już sporo stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Jezus zaraz przemówił do nich: Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się! Na to odezwał się Piotr: Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie! A On rzekł: Przyjdź! Piotr wyszedł z łodzi, i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: Panie, ratuj mnie! Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: Czemu zwątpiłeś, małej wiary? Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: Prawdziwie jesteś Synem Bożym." (Mt 14,22-33)
"Wszystko, tak w Kościele jak i w każdym chrześcijańskim życiu, rozgrywa się pomiędzy ufnością a lękiem. To Ewangelia chodzenia po wodzie.
Lęk. Łódź znajduje się daleko od brzegu, miotają nią fale, wieje przeciwny wiatr, jest noc. I nagle jakaś zjawa! Przerażenie, które z tych twardych przecież ludzi wyrywa krzyk trwogi.
Ufność. Noc zbliża się ku końcowi, rozpoznają Jezusa. Kroczy po wodzie! Mówi: "To Ja jestem, nie bójcie się". I zwraca się do Piotra: "Przyjdź!".
Ufność i lęk. Piotr zaczyna iść po wodzie. Ale ogarnia go lęk i zaczyna tonąć: "Ratuj mnie!". A wtedy Jezus, chwytając go, pyta: "Czemu zwątpiłeś?". Jest to kluczowe pytanie naszego dzisiejszego rozważania. Odpowiedzią będzie poryw całkowitej ufności, ku któremu prowadził tekst: "Ty jesteś Synem Bożym!".
Ten cud wprawia nas w zakłopotanie, wydaje się niepotrzebny (inne cuda uzdrawiają). Ale właśnie w nim powinniśmy dostrzec bardzo ważną naukę: jest to cud-objawienie. Symbolizuje on nasze największe lęki oraz wyżyny naszej ufności, kiedy wiarę przeżywamy jako doświadczenie: "Prawdziwie jesteś Synem Bożym!".
Czy mówiąc o symbolu, chciałem może zasugerować, że cud nie wydarzył się naprawdę i że jest on jedynie obrazową nauką o zaufaniu? Nie, tamci ludzie naprawdę widzieli Jezusa kroczącego po wodzie, widzieli, jak wiatr się uciszył. Jezus uczynił to dla nich, dla wzmocnienia w nich ufności: "Ja jestem, nie bójcie się!".
Dziś to samo wydarzenie odczytane przez nas skłania nas do zastanowienia się nad naszą własną ufnością wobec Jezusa. Kiedy życie upływa spokojnie, wiara w Jezusa wydaje się bajecznie prosta: lubimy to, co Jezus mówi, mamy ochotę robić to, czego od nas wymaga, zwłaszcza gdy mówi o miłości.
Nadciąga burza, noc cierpień fizycznych, noc porażki, zdrady, starości. Jak wierzyć, że Jezus wydobędzie nas z tych odmętów?
Cud, który się wtedy wydarzył, może powtórzyć się teraz dla nas. Ten sam Jezus � ten sam! � jest przy nas i mówi: "Nie bój się". I mówi: "Przyjdź!". Usłyszeć i zrozumieć to "przyjdź", to odczuć w sobie ciepło ufności. Prosimy Go, aby pozwolił nam iść ku sobie, ku odrobinie stabilności i spokoju, a On mówi: "Przyjdź!" Jeśli walka z lękiem jest ciężka, czujemy na sobie Jego spojrzenie pełne czułej surowości: "Małej wiary, czemu wątpisz?".
Jezus mówi tak do nas i mówi tak do Kościoła � symbolika łodzi jest tu naturalna: Kościół miotany jest przez fale, ale On jest zawsze obecny.
A gdy już usłyszymy ten głos mówiący: "Nie bój się", czy wówczas zmienia się bieg wydarzeń? Niekoniecznie, choć czasem to się zdarza. Na pewno jednak zmieniamy się my, potrafimy nieść to, co wydawało nam się nie do uniesienia. "Ty jesteś Synem Bożym, z Tobą będę kroczył po wodach lęku i cierpienia".
Dalej nie mogę już nic powiedzieć. Tylko ten, kto doświadczył takiej ufności, wie, co to znaczy: "I wiatr się uciszył". [Andre Save]
"Wydarzenie to jest wymowną ilustracją różnych kolei naszego życia w relacji do Boga. Chyba każdy z nas zaznał kiedyś tego, co przytrafiło się Piotrowi. Oczywiście nie w takiej niezwykłej formie, ale w sposób codzienny, normalny, często w swej powszedniości nawet nie zauważony. Spróbujmy ten obraz rozszyfrować i doszukać się go w swoim życiu.
A życie to bardzo często przypomina wątłą łódkę na wzburzonym morzu. Tyle zagrożeń czyha na nas zewsząd! Gdy nieraz człowiek leży sobie wieczorem i nieopacznie pomyśli, że te wszystkie okropieństwa, o których słyszał tego dnia w telewizji mogłyby stać się jego udziałem – a przecież jest to możliwe! – to od razu odchodzi mu ochota do snu. Rzeczywiście człowiek jest tylko okruszyną w mocy potężnych sił – i ślepej natury, i tych wyzwolonych przez człowieka. Jakie to szczęście, że jest Bóg! Jaki pokój spływa na człowieka, który potrafi Mu zaufać!
Rozumiemy teraz Apostołów, którzy pośród tej największej burzy zobaczyli nagle Jezusa! Było to tak nieoczekiwane, że najpierw sie zlękli. „Nie bójcie się! To Ja jestem.” – uspokajał ich Chrystus. Z Chrystusem żadna życiowa burza nie jest groźna. Może być straszna, ale nie jest w stanie człowiekowi zagrodzić drogi do wieczności. O tym dobrze wiedzą ci, którzy Chrystusowi zaufali – i ci, którzy próbują ich niszczyć. Wiedział też o tym św. Piotr. Na potwierdzenie tego zwrócił się do Chrystusa z prośbą absurdalną i po ludzku niemożliwą do spełnienia: „Panie, każ mi przyjść do siebie po falach.”
Jak wielka jest moc wiary w Chrystusowe słowo! Dla wierzącego nie ma rzeczy niemożliwej! Tego ma nas nauczyć Piotr. Ale tylko dla wierzącego w moc Boga, a nie w swoje własne możliwości. W dziedzinie zbawienia człowiek sam nie może zrobić nic! Przekonał się o tym naocznie i boleśnie Piotr, który krocząc po falach nabrał zapewne zbytniej pewności siebie. Kiedy tylko odwrócił oczy od Chrystusa, kiedy stracił z Nim duchową łączność – czyli kiedy ustała jego wiara, wtedy natychmiast zwyciężyła ludzka, słaba natura i pogrążył się w odmętach. „Czemu zwątpiłeś, małej wiary?” – uczyni mu potem wyrzut Chrystus. Taki zawsze jest los tych, którzy nie w Bogu, lecz w sobie pokładają nadzieję. Z Bogiem można wszystko, bez Boga nic.
Ale zimny prysznic natychmiast otrzeźwił Piotra i przywiódł go do opamiętania – „Panie, ratuj!” Na szczęście życie duchowe jest tak urządzone, że gdy ktoś odstąpi od Boga, szybko się przekonuje, że nie warto, że zdrada i niewierność prowadzą do nieszczęścia, do wewnętrznej przegranej, do niepokoju sumienia – nawet jeśli w oczach tego świata opływa się we wszystko. Dlatego w chwilach takiego opamiętania, takiej „błogosławionej winy”, trzeba szybko wyciągać ręce do Boga. On może wszystko naprawić, może postawić człowieka z powrotem na nogi. To jest nieraz trochę bolesne, ale jeśli ma to człowiekowi uratować życie, życie wieczne – to niech boli! „Kogo ratują – nie cierpi”. Zresztą Bóg jest miłosierny: jeśli dla jakichś celów rani, to zaraz też sam leczy.
Niech ta Ewangelia będzie dla nas pewną poglądową lekcją życia. Jeśli zdarzają się nam upadki, a zdarzają się wszystkim, to wiedzmy, że ich pierwszą przyczyną jest osłabnięcie lub wręcz utrata wiary czyli więzi z Bogiem. A celem tych upadków jest przywiedzenie nas do opamiętania. Może zbyt zapatrzyliśmy się w siebie, może zbyt wiele przypisujemy sobie samym, może sukcesy uderzyły nam do głowy, a może straciwszy z oczu Chrystusa, ulegliśmy lękowi i zniechęceniu? Obojętnie co – pamiętajmy, że Chrystus czeka z wyciągniętą ręką. Kto się jej uchwyci będzie uratowany! Czy zechcemy – zależy tylko od nas" [Ks. Mariusz Pohl]
„Nie bójcie się”: tak mówisz do swoich uczniów... O! Jak bardzo jesteś dobry, Boże mój, mówiąc im, mówiąc nam te słowa!... O, jam tak słaby, tak nędzny, tak wielki grzesznik, tak nieustannie miotany wichrem pokus, a ze wszystkich stron zalewają mnie wody... to bowiem nie tyle pokusa jest silna, ile raczej ja jestem słaby... Tak, uznaję to, nie dopuszczasz, abym był zbyt kuszony, odczuwam nieustannie Twoją rękę nade mną, aby mnie chroniła przed każdą ciężką pokusą... Jak dobry jesteś, Boże mój, mówiąc do mnie, który wiosłuję nie poruszając się naprzód, do mnie, miotanego falami i tak niezdolnego posuwać się w przód te słowa: „Nie bójcie się...” Jak bardzo jesteś dobry, nie tylko mówiąc mu to, lecz także pozwalając mi dojrzeć nadzieję, że kiedyś przyjdzie dzień, kiedy Ty sam wstąpisz do mojej biednej łodzi i wówczas w jednej chwili znajdzie się ona na tym brzegu, ku któremu zdąża, choć nie może się poruszać w przód. Tym brzegiem jest wypełnianie Twojej woli, co pragnąłbym osiągnąć już w obecnym życiu, i wieczność szczęśliwa, do której niech płynie moja łódź; błagam Cię o boski, o troskliwy sterniku, o dobry Jezu! [Ch. de Foucauld]
TGD "Wierzyć to znaczy chodzić po wodzie"
"Gdy tłum został nasycony, zaraz Jezus przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już sporo stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Jezus zaraz przemówił do nich: Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się! Na to odezwał się Piotr: Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie! A On rzekł: Przyjdź! Piotr wyszedł z łodzi, i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: Panie, ratuj mnie! Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: Czemu zwątpiłeś, małej wiary? Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: Prawdziwie jesteś Synem Bożym." (Mt 14,22-33)
"Wszystko, tak w Kościele jak i w każdym chrześcijańskim życiu, rozgrywa się pomiędzy ufnością a lękiem. To Ewangelia chodzenia po wodzie.
Lęk. Łódź znajduje się daleko od brzegu, miotają nią fale, wieje przeciwny wiatr, jest noc. I nagle jakaś zjawa! Przerażenie, które z tych twardych przecież ludzi wyrywa krzyk trwogi.
Ufność. Noc zbliża się ku końcowi, rozpoznają Jezusa. Kroczy po wodzie! Mówi: "To Ja jestem, nie bójcie się". I zwraca się do Piotra: "Przyjdź!".
Ufność i lęk. Piotr zaczyna iść po wodzie. Ale ogarnia go lęk i zaczyna tonąć: "Ratuj mnie!". A wtedy Jezus, chwytając go, pyta: "Czemu zwątpiłeś?". Jest to kluczowe pytanie naszego dzisiejszego rozważania. Odpowiedzią będzie poryw całkowitej ufności, ku któremu prowadził tekst: "Ty jesteś Synem Bożym!".
Ten cud wprawia nas w zakłopotanie, wydaje się niepotrzebny (inne cuda uzdrawiają). Ale właśnie w nim powinniśmy dostrzec bardzo ważną naukę: jest to cud-objawienie. Symbolizuje on nasze największe lęki oraz wyżyny naszej ufności, kiedy wiarę przeżywamy jako doświadczenie: "Prawdziwie jesteś Synem Bożym!".
Czy mówiąc o symbolu, chciałem może zasugerować, że cud nie wydarzył się naprawdę i że jest on jedynie obrazową nauką o zaufaniu? Nie, tamci ludzie naprawdę widzieli Jezusa kroczącego po wodzie, widzieli, jak wiatr się uciszył. Jezus uczynił to dla nich, dla wzmocnienia w nich ufności: "Ja jestem, nie bójcie się!".
Dziś to samo wydarzenie odczytane przez nas skłania nas do zastanowienia się nad naszą własną ufnością wobec Jezusa. Kiedy życie upływa spokojnie, wiara w Jezusa wydaje się bajecznie prosta: lubimy to, co Jezus mówi, mamy ochotę robić to, czego od nas wymaga, zwłaszcza gdy mówi o miłości.
Nadciąga burza, noc cierpień fizycznych, noc porażki, zdrady, starości. Jak wierzyć, że Jezus wydobędzie nas z tych odmętów?
Cud, który się wtedy wydarzył, może powtórzyć się teraz dla nas. Ten sam Jezus � ten sam! � jest przy nas i mówi: "Nie bój się". I mówi: "Przyjdź!". Usłyszeć i zrozumieć to "przyjdź", to odczuć w sobie ciepło ufności. Prosimy Go, aby pozwolił nam iść ku sobie, ku odrobinie stabilności i spokoju, a On mówi: "Przyjdź!" Jeśli walka z lękiem jest ciężka, czujemy na sobie Jego spojrzenie pełne czułej surowości: "Małej wiary, czemu wątpisz?".
Jezus mówi tak do nas i mówi tak do Kościoła � symbolika łodzi jest tu naturalna: Kościół miotany jest przez fale, ale On jest zawsze obecny.
A gdy już usłyszymy ten głos mówiący: "Nie bój się", czy wówczas zmienia się bieg wydarzeń? Niekoniecznie, choć czasem to się zdarza. Na pewno jednak zmieniamy się my, potrafimy nieść to, co wydawało nam się nie do uniesienia. "Ty jesteś Synem Bożym, z Tobą będę kroczył po wodach lęku i cierpienia".
Dalej nie mogę już nic powiedzieć. Tylko ten, kto doświadczył takiej ufności, wie, co to znaczy: "I wiatr się uciszył". [Andre Save]
"Wydarzenie to jest wymowną ilustracją różnych kolei naszego życia w relacji do Boga. Chyba każdy z nas zaznał kiedyś tego, co przytrafiło się Piotrowi. Oczywiście nie w takiej niezwykłej formie, ale w sposób codzienny, normalny, często w swej powszedniości nawet nie zauważony. Spróbujmy ten obraz rozszyfrować i doszukać się go w swoim życiu.
A życie to bardzo często przypomina wątłą łódkę na wzburzonym morzu. Tyle zagrożeń czyha na nas zewsząd! Gdy nieraz człowiek leży sobie wieczorem i nieopacznie pomyśli, że te wszystkie okropieństwa, o których słyszał tego dnia w telewizji mogłyby stać się jego udziałem – a przecież jest to możliwe! – to od razu odchodzi mu ochota do snu. Rzeczywiście człowiek jest tylko okruszyną w mocy potężnych sił – i ślepej natury, i tych wyzwolonych przez człowieka. Jakie to szczęście, że jest Bóg! Jaki pokój spływa na człowieka, który potrafi Mu zaufać!
Rozumiemy teraz Apostołów, którzy pośród tej największej burzy zobaczyli nagle Jezusa! Było to tak nieoczekiwane, że najpierw sie zlękli. „Nie bójcie się! To Ja jestem.” – uspokajał ich Chrystus. Z Chrystusem żadna życiowa burza nie jest groźna. Może być straszna, ale nie jest w stanie człowiekowi zagrodzić drogi do wieczności. O tym dobrze wiedzą ci, którzy Chrystusowi zaufali – i ci, którzy próbują ich niszczyć. Wiedział też o tym św. Piotr. Na potwierdzenie tego zwrócił się do Chrystusa z prośbą absurdalną i po ludzku niemożliwą do spełnienia: „Panie, każ mi przyjść do siebie po falach.”
Jak wielka jest moc wiary w Chrystusowe słowo! Dla wierzącego nie ma rzeczy niemożliwej! Tego ma nas nauczyć Piotr. Ale tylko dla wierzącego w moc Boga, a nie w swoje własne możliwości. W dziedzinie zbawienia człowiek sam nie może zrobić nic! Przekonał się o tym naocznie i boleśnie Piotr, który krocząc po falach nabrał zapewne zbytniej pewności siebie. Kiedy tylko odwrócił oczy od Chrystusa, kiedy stracił z Nim duchową łączność – czyli kiedy ustała jego wiara, wtedy natychmiast zwyciężyła ludzka, słaba natura i pogrążył się w odmętach. „Czemu zwątpiłeś, małej wiary?” – uczyni mu potem wyrzut Chrystus. Taki zawsze jest los tych, którzy nie w Bogu, lecz w sobie pokładają nadzieję. Z Bogiem można wszystko, bez Boga nic.
Ale zimny prysznic natychmiast otrzeźwił Piotra i przywiódł go do opamiętania – „Panie, ratuj!” Na szczęście życie duchowe jest tak urządzone, że gdy ktoś odstąpi od Boga, szybko się przekonuje, że nie warto, że zdrada i niewierność prowadzą do nieszczęścia, do wewnętrznej przegranej, do niepokoju sumienia – nawet jeśli w oczach tego świata opływa się we wszystko. Dlatego w chwilach takiego opamiętania, takiej „błogosławionej winy”, trzeba szybko wyciągać ręce do Boga. On może wszystko naprawić, może postawić człowieka z powrotem na nogi. To jest nieraz trochę bolesne, ale jeśli ma to człowiekowi uratować życie, życie wieczne – to niech boli! „Kogo ratują – nie cierpi”. Zresztą Bóg jest miłosierny: jeśli dla jakichś celów rani, to zaraz też sam leczy.
Niech ta Ewangelia będzie dla nas pewną poglądową lekcją życia. Jeśli zdarzają się nam upadki, a zdarzają się wszystkim, to wiedzmy, że ich pierwszą przyczyną jest osłabnięcie lub wręcz utrata wiary czyli więzi z Bogiem. A celem tych upadków jest przywiedzenie nas do opamiętania. Może zbyt zapatrzyliśmy się w siebie, może zbyt wiele przypisujemy sobie samym, może sukcesy uderzyły nam do głowy, a może straciwszy z oczu Chrystusa, ulegliśmy lękowi i zniechęceniu? Obojętnie co – pamiętajmy, że Chrystus czeka z wyciągniętą ręką. Kto się jej uchwyci będzie uratowany! Czy zechcemy – zależy tylko od nas" [Ks. Mariusz Pohl]
„Nie bójcie się”: tak mówisz do swoich uczniów... O! Jak bardzo jesteś dobry, Boże mój, mówiąc im, mówiąc nam te słowa!... O, jam tak słaby, tak nędzny, tak wielki grzesznik, tak nieustannie miotany wichrem pokus, a ze wszystkich stron zalewają mnie wody... to bowiem nie tyle pokusa jest silna, ile raczej ja jestem słaby... Tak, uznaję to, nie dopuszczasz, abym był zbyt kuszony, odczuwam nieustannie Twoją rękę nade mną, aby mnie chroniła przed każdą ciężką pokusą... Jak dobry jesteś, Boże mój, mówiąc do mnie, który wiosłuję nie poruszając się naprzód, do mnie, miotanego falami i tak niezdolnego posuwać się w przód te słowa: „Nie bójcie się...” Jak bardzo jesteś dobry, nie tylko mówiąc mu to, lecz także pozwalając mi dojrzeć nadzieję, że kiedyś przyjdzie dzień, kiedy Ty sam wstąpisz do mojej biednej łodzi i wówczas w jednej chwili znajdzie się ona na tym brzegu, ku któremu zdąża, choć nie może się poruszać w przód. Tym brzegiem jest wypełnianie Twojej woli, co pragnąłbym osiągnąć już w obecnym życiu, i wieczność szczęśliwa, do której niech płynie moja łódź; błagam Cię o boski, o troskliwy sterniku, o dobry Jezu! [Ch. de Foucauld]
TGD "Wierzyć to znaczy chodzić po wodzie"
"świat się pomylił"
tylko w snach powraca myśl, że...
tam na dnie został twój ślad głęboko tam twoja muzyka we mnie gra, wciąż twoja uśmiechnięta twarz
powiedz że... kiedyś uda się uwolnić dusze mą z uścisku twoich rąk."
niedziela, 7 sierpnia 2011
Pamiętnikowo cz. 1
Zabrałam się za porządki, znalazłam wielkie pudło z pamiętnikami moimi z różnych okresów w moim życiu i postanowiłam je uporządkować, tzn pozaklejać i wynieść znów na strych, by czekały na swój lepszy czas, tzn ,. dla mnie gorszy, bo jak mam ogromną chandrę to czytam to.. co było kiedyś :) ehh.. wspomnienia. I chyba czas skończyć z wracaniem do przeszłości, dlatego tez wszystkie pamiętniki zakleiłam taśmą i pudło też... będzie trudniej się do nich dostać. Bo po co. Ale przedtem trochę cytatów, oczywiście tylko te najważniejsze.
"Najpiękniejsze jest to czego nie ma, na co czekasz i tęsknisz od lat. Bo najpiękniejsze w życiu są marzenia, bajkowy, kolorowy świat. Gdy doczekasz się marzeń spełnienia nie będą one jak we śnie - bo najpiękniejsze jest to czego nie ma co dopiero ma spełnić się."
"Kiedyś nauczysz się dostrzegać subtelną różnicę między trzymaniem się za ręce a połączeniem dusz, I dowiesz się, że miłość to nie tylko pożądanie, a przebywanie w czyimś towarzystwie nie oznacza bezpieczeństwa. I zaczniesz zdawać sobie sprawę, że pocałunki nie są przypieczętowaniem umowy na całe życie, a prezenty nie są obietnicami, A potem zaczniesz akceptować swoje porażki i znosić je z podniesioną głową, otwartymi oczami i wdziękiem osoby dorosłej, a nie żalem i gniewem dziecka, I nauczysz się kroczyć drogami własnej codzienności, ponieważ jutro jest zbyt niepewne, by coś na nim budować. Po pewnym czasie przekonasz się, że nawet rozkoszne ciepło słońca parzy skórę, gdy zbyt długo zażywasz. Zasadź więc własny ogród i przystrój swą duszę, zamiast czekać, aż ktoś przyniesie ci kwiaty. I przekonaj się, że naprawdę potrafisz wiele znieść... Że naprawdę jesteś silny, I że masz swoją wartość... "
"Wróciłam do domu, zaczęło świecić słońce. Wyszłam z psem. Pohuśtałam się na huśtawce, wpatrując się w nieskazitelne promienie słońca odbijające się od strumyka, który płynął w lasku niedaleko huśtawki. Bujałam się i bujałam, nie myślałam o niczym. Oddychałam w rytm huśtawki, z zamkniętymi oczami oglądałam promienie słońca. Było mi tak dobrze. Straciłam poczucie czasu, nagle się ocknęłam i spojrzałam na zegarek. Minęło już półtorej godziny! A mi jest tak dobrze. Teraz nareszcie przestałam myśleć o szkole, problemach. Nic, całkowita pustka. Ale gdzieś w głębi serca powracało do mnie to przerażające uczucie, uczucie bezsilności, która mnie zrujnowała. Na plecach miałam dwie blizny, blizny po skrzydłach, które niegdyś unosiły mnie w górę. Teraz me serce jest tak ciężkie, że ciągnie mnie na dół, na same dno. Na dno nienawiści do samego siebie, na dno gdzie się myśli, że bez nas innym żyło by się lepiej. Na dnie, do którego prowadzi mnie dusza istnieje tylko rozpacz i cierpienie. Nie istnieje tam coś takiego jak zaufanie lub szczęście. A o miłości to już nie wspomnę. Skoro nie ma tam przyjaźni to nie ma i przyjaciół, nie ma ludzi. Jesteś tylko sam ze swoim bólem. Nikt ciebie nie podniesie, nikt nie pomoże. Jesteś osamotniony. Wszystkie problemy się kumulują i nie wytrzymujesz. Niektórzy wtedy by zaczęli walczyć a inni by się poddali. Mi do tego dna jest jeszcze daleko. Mam nadzieje, że nie będzie już tam dla mnie miejsca, albo, że przynajmniej będzie czekolada, w której mogę utopić swoje smutki i poduszka, w której utopie łzy i jeszcze taki mocny gruby sznur, żebym mogła powoli wspinać się na górę. Minęła dziesiąta, a ja wciąż rozmyślam. Lekcji nie zrobiłam, chyba nawet nie było nic zadane. Doczłapuję się do łóżka, by pogrążyć się w śnie."
"Ksiądz ma za zadanie rozkochać ludzi w Bogu, a nie przywiązać do siebie. Kiedy dostajesz od kogoś piękny kwiat, to nie po to, abyś zakochał się w tym kwiecie, ale w tej osobie, która ci ten kwiat podarowała. I nie może być tak, że kochasz tylko tak długo, jak kwiat jest piękny, a gdy zwiędnie - przestajesz. Każdy ksiądz jest właśnie dla ludzi takim "kwiatem" (darem) od Boga. "
"Z odczuwaniem Boga blisko i z taką piękną modlitwą, gdzie dusza sama śpiewa jest jak z cukierkami. Na początku Bóg daje je garściami- aby Cię "rozkochać" , potem ujmuje po trochu aby wreszcie zabrać i sprawdzić Cię, czy kochasz Go za to że jest i za to Kim jest, czy za te cukierki. Czy w ogóle same cukierki..." "Pan Bóg starszy człowiek-wie co robi! " ;-)
"Dlatego tak ważne jest, aby pewnym rzeczom pozwolić odejść. Uwolnić się od nich, odciąć, zamknąć cykl. Nie z powodu dumy, słabości czy pychy, ale po prostu dlatego, że na coś już nie ma miejsca w twoim życiu. (...) Przestań być tym, kim byłeś. Bądź tym, kim jesteś." [P. Coelho]
"Bo jeśli nie masz w życiu wartości, idei, Osoby( w domyśle Boga) dla którego(których) jesteś w stanie zrezygnować z życia to nie warto żyć. Bo jeśli umiesz wybrać te wartości, które są ponadczasowe i które są ważne to jesteś wierny. I żyjesz." [Ks. Leszek]
"Bo dla idei, jakiejś rzeczy się nie możemy zmienić, tylko dla kogoś, dla Osoby, dla Boga" [Ks. Leszek]
"Pamiętaj o tym dobrze i zawsze: choć czasami może ci się wydawać, że wszystko się wali - nic się nie wali, bo Bóg nie przegrywa bitew." [Św. J. Escriva]
“Pęka kryształowe serce... I jej tak pękło. Miała wrażenie, że tak się właśnie stało...”
"Przejdę przez świat tylko jeden raz. Dlatego, cokolwiek mogę zrobić dobrego, lub jakąkolwiek komukolwiek wyświadczyć przysługę, niech zrobię to teraz. Niech tego nie odkładam na później, bo nie będę szła tą drogą nigdy więcej". [Św. Franciszek z Asyżu.]
"Żyje się tylko chwilę, a czas jest przezroczysta perłą wypełnioną oddechem" [H. Poświatowska]
"To pierwszy dzień z reszty dni naszego życia - byś mógł mówić „kocham” każdym z Twoich słów."
"Któregoś dnia rzucę to wszystko I wyjdę rano niby po chleb Wtedy na pewno poczuję się lepiej Zostawię za sobą ten zafajdany świat Napełnię olejem pustą głowę I wrócę tam, na aleję pełną róż"
"Najpiękniejsze jest to czego nie ma, na co czekasz i tęsknisz od lat. Bo najpiękniejsze w życiu są marzenia, bajkowy, kolorowy świat. Gdy doczekasz się marzeń spełnienia nie będą one jak we śnie - bo najpiękniejsze jest to czego nie ma co dopiero ma spełnić się."
"Kiedyś nauczysz się dostrzegać subtelną różnicę między trzymaniem się za ręce a połączeniem dusz, I dowiesz się, że miłość to nie tylko pożądanie, a przebywanie w czyimś towarzystwie nie oznacza bezpieczeństwa. I zaczniesz zdawać sobie sprawę, że pocałunki nie są przypieczętowaniem umowy na całe życie, a prezenty nie są obietnicami, A potem zaczniesz akceptować swoje porażki i znosić je z podniesioną głową, otwartymi oczami i wdziękiem osoby dorosłej, a nie żalem i gniewem dziecka, I nauczysz się kroczyć drogami własnej codzienności, ponieważ jutro jest zbyt niepewne, by coś na nim budować. Po pewnym czasie przekonasz się, że nawet rozkoszne ciepło słońca parzy skórę, gdy zbyt długo zażywasz. Zasadź więc własny ogród i przystrój swą duszę, zamiast czekać, aż ktoś przyniesie ci kwiaty. I przekonaj się, że naprawdę potrafisz wiele znieść... Że naprawdę jesteś silny, I że masz swoją wartość... "
"Wróciłam do domu, zaczęło świecić słońce. Wyszłam z psem. Pohuśtałam się na huśtawce, wpatrując się w nieskazitelne promienie słońca odbijające się od strumyka, który płynął w lasku niedaleko huśtawki. Bujałam się i bujałam, nie myślałam o niczym. Oddychałam w rytm huśtawki, z zamkniętymi oczami oglądałam promienie słońca. Było mi tak dobrze. Straciłam poczucie czasu, nagle się ocknęłam i spojrzałam na zegarek. Minęło już półtorej godziny! A mi jest tak dobrze. Teraz nareszcie przestałam myśleć o szkole, problemach. Nic, całkowita pustka. Ale gdzieś w głębi serca powracało do mnie to przerażające uczucie, uczucie bezsilności, która mnie zrujnowała. Na plecach miałam dwie blizny, blizny po skrzydłach, które niegdyś unosiły mnie w górę. Teraz me serce jest tak ciężkie, że ciągnie mnie na dół, na same dno. Na dno nienawiści do samego siebie, na dno gdzie się myśli, że bez nas innym żyło by się lepiej. Na dnie, do którego prowadzi mnie dusza istnieje tylko rozpacz i cierpienie. Nie istnieje tam coś takiego jak zaufanie lub szczęście. A o miłości to już nie wspomnę. Skoro nie ma tam przyjaźni to nie ma i przyjaciół, nie ma ludzi. Jesteś tylko sam ze swoim bólem. Nikt ciebie nie podniesie, nikt nie pomoże. Jesteś osamotniony. Wszystkie problemy się kumulują i nie wytrzymujesz. Niektórzy wtedy by zaczęli walczyć a inni by się poddali. Mi do tego dna jest jeszcze daleko. Mam nadzieje, że nie będzie już tam dla mnie miejsca, albo, że przynajmniej będzie czekolada, w której mogę utopić swoje smutki i poduszka, w której utopie łzy i jeszcze taki mocny gruby sznur, żebym mogła powoli wspinać się na górę. Minęła dziesiąta, a ja wciąż rozmyślam. Lekcji nie zrobiłam, chyba nawet nie było nic zadane. Doczłapuję się do łóżka, by pogrążyć się w śnie."
"Ksiądz ma za zadanie rozkochać ludzi w Bogu, a nie przywiązać do siebie. Kiedy dostajesz od kogoś piękny kwiat, to nie po to, abyś zakochał się w tym kwiecie, ale w tej osobie, która ci ten kwiat podarowała. I nie może być tak, że kochasz tylko tak długo, jak kwiat jest piękny, a gdy zwiędnie - przestajesz. Każdy ksiądz jest właśnie dla ludzi takim "kwiatem" (darem) od Boga. "
"Z odczuwaniem Boga blisko i z taką piękną modlitwą, gdzie dusza sama śpiewa jest jak z cukierkami. Na początku Bóg daje je garściami- aby Cię "rozkochać" , potem ujmuje po trochu aby wreszcie zabrać i sprawdzić Cię, czy kochasz Go za to że jest i za to Kim jest, czy za te cukierki. Czy w ogóle same cukierki..." "Pan Bóg starszy człowiek-wie co robi! " ;-)
"Dlatego tak ważne jest, aby pewnym rzeczom pozwolić odejść. Uwolnić się od nich, odciąć, zamknąć cykl. Nie z powodu dumy, słabości czy pychy, ale po prostu dlatego, że na coś już nie ma miejsca w twoim życiu. (...) Przestań być tym, kim byłeś. Bądź tym, kim jesteś." [P. Coelho]
"Bo jeśli nie masz w życiu wartości, idei, Osoby( w domyśle Boga) dla którego(których) jesteś w stanie zrezygnować z życia to nie warto żyć. Bo jeśli umiesz wybrać te wartości, które są ponadczasowe i które są ważne to jesteś wierny. I żyjesz." [Ks. Leszek]
"Bo dla idei, jakiejś rzeczy się nie możemy zmienić, tylko dla kogoś, dla Osoby, dla Boga" [Ks. Leszek]
"Pamiętaj o tym dobrze i zawsze: choć czasami może ci się wydawać, że wszystko się wali - nic się nie wali, bo Bóg nie przegrywa bitew." [Św. J. Escriva]
“Pęka kryształowe serce... I jej tak pękło. Miała wrażenie, że tak się właśnie stało...”
"Przejdę przez świat tylko jeden raz. Dlatego, cokolwiek mogę zrobić dobrego, lub jakąkolwiek komukolwiek wyświadczyć przysługę, niech zrobię to teraz. Niech tego nie odkładam na później, bo nie będę szła tą drogą nigdy więcej". [Św. Franciszek z Asyżu.]
"Żyje się tylko chwilę, a czas jest przezroczysta perłą wypełnioną oddechem" [H. Poświatowska]
"To pierwszy dzień z reszty dni naszego życia - byś mógł mówić „kocham” każdym z Twoich słów."
"Któregoś dnia rzucę to wszystko I wyjdę rano niby po chleb Wtedy na pewno poczuję się lepiej Zostawię za sobą ten zafajdany świat Napełnię olejem pustą głowę I wrócę tam, na aleję pełną róż"
piątek, 5 sierpnia 2011
kolorowo
Życie bywa czasami zaskakująco kolorowe i mieni się całą paletą barw.. niebieskim spokojem, zieloną radością, fioletowym pięknem, pomarańczowym ciepłem, przezroczystym oddechem, żółtym głosem, czerwoną serdecznością, po prostu wszystkimi kolorami tęczy. Kolorowo, bo od nowa, bo fajnie:) Pomimo szarości życie bywa do zniesienia jeśli założymy odpowiednie okulary i jest już wspaniale. Pomimo wszystko. Pięknie i dobrze i słonecznie:)
Myslovitz <3
"Popełniaj błędy i naprawiaj je, gdy dotkniesz dna, odbijaj się
wykorzystaj czas, drugiego już nie będziesz miał
Nie poddaj się, bierz życie jakim jest i pomyśl, że na drugie nie masz szans..."
"Już teraz wiem, wszystko trwa dopóki sam tego chcesz, wszystko trwa sam dobrze wiesz, że upadamy wtedy gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem..."
"I nawet kiedy będę sam nie zmienię się, to nie mój świat
przede mną droga, którą znam i którą ja wybrałem sam"
czwartek, 4 sierpnia 2011
od nowa...
Maleo Reage Rockers "Od nowa"
"Potrzeba mi wiedzieć że Ty nie zostawisz mnie...
Dobrze wiesz, ze zawaliłem niejedną rzecz mając czas dla Ciebie robiłem tak, by mieć go mniej
Pomimo straconych dni róbmy tak, bym nie zastał sam!
Samotność zabija od środka niszczy serce
Wciąż od nowa..."
"Prosiłam raz Anioła: do Boga za mną wołaj!!
On czule spojrzał na mnie:
ja czuwam nieustannie! "
:-) dziękuję to za mało ...
"Są rzeczy, które czuje serce, ale których ani słowo, ani myśl nie są w stanie wyrazić"
wczoraj.... "Wyspowiadałam się jak dorosła dziewczyna, przyjęłam Jego błogosławieństwo, ponieważ w tym momencie łzy maleńkiego Jezusa obmywały moją duszę. Opuszczałam konfesjonał tak zadowolona, z tak lekkim sercem i uczuciem takiej radości w duszy jak nigdy." [św. Teresa od Dz J]
"Koniec łez... szkoda ich
może by podnieść się i zacząć żyć od nowa...
jeszcze jeden raz!
sama nie wierzyłam że tyle siły mam, żyję więc dobrze jest"
Więc zaczynam od nowa z czystką kartką... od nowa. Bo jak się kocha to wszystko jest możliwe, a niemożliwe staje się możliwe, tylko trzeba chcieć. Po prostu. Nie warto komplikować rzeczy już i tak skomplikowanych.
Słonecznego dnia:)
"Potrzeba mi wiedzieć że Ty nie zostawisz mnie...
Dobrze wiesz, ze zawaliłem niejedną rzecz mając czas dla Ciebie robiłem tak, by mieć go mniej
Pomimo straconych dni róbmy tak, bym nie zastał sam!
Samotność zabija od środka niszczy serce
Wciąż od nowa..."
"Prosiłam raz Anioła: do Boga za mną wołaj!!
On czule spojrzał na mnie:
ja czuwam nieustannie! "
:-) dziękuję to za mało ...
"Są rzeczy, które czuje serce, ale których ani słowo, ani myśl nie są w stanie wyrazić"
wczoraj.... "Wyspowiadałam się jak dorosła dziewczyna, przyjęłam Jego błogosławieństwo, ponieważ w tym momencie łzy maleńkiego Jezusa obmywały moją duszę. Opuszczałam konfesjonał tak zadowolona, z tak lekkim sercem i uczuciem takiej radości w duszy jak nigdy." [św. Teresa od Dz J]
"Koniec łez... szkoda ich
może by podnieść się i zacząć żyć od nowa...
jeszcze jeden raz!
sama nie wierzyłam że tyle siły mam, żyję więc dobrze jest"
Więc zaczynam od nowa z czystką kartką... od nowa. Bo jak się kocha to wszystko jest możliwe, a niemożliwe staje się możliwe, tylko trzeba chcieć. Po prostu. Nie warto komplikować rzeczy już i tak skomplikowanych.
Słonecznego dnia:)
chcę kobietą być
"mam nowy plan teraz przede mną jest lato gorące, a mną klatka ze ścian
chcę stworzyć na nowo swój świat
już dziś chcę nie bać się słów, od dzis chcę sobą się czuć
chce mieć czego pragnę, chcę znów pokochać, czuć, żyć.. chce być kobietą z moich snów"
a dziś przede mną trudna decyzja, wyzwanie właściwie... ehh boje się
ale potem powinno byc ok
a i dziś idzie pielgrzymka na Jasną Górę przez naszą miejscowość-chciałabym się kiedyś wybrać...
środa, 3 sierpnia 2011
koniec.
"Ale dzisiaj potrzebuje Twoich rad"
jak nigdy ich potrzebuję, bardzo....
"Ludzie to anioły z jednym skrzydłem, dlatego aby się wznieść musimy się trzymać razem" .....
wtorek, 2 sierpnia 2011
zyj!
"Przygniotło ją życie, roztrzaskała kolano, przytulona do kołdry zmawia pacierz pod ścianą.. serce jej popękało" oj, jakby dosłownie, tyle tylko, ze kolano przestało boleć-na szczęście
"Żyć, aby kochać, kochać aby żyć!"
bo to o to chodzi chyba w życiu.. Miłość
"Ale żyj każda chwilą która właśnie Cie otacza!"
żyj...
tylko dlaczego tak... cholernie trudno
-
Dziś napisałam kilka listów do dzieci chorych- Marzycielska poczta http://marzycielskapoczta.pl/
to tak niewiele, by sprawić, by zagościł uśmiech na twarzy, na twarzy dziecka, a to najpiękniejsze jest.
"Żyć, aby kochać, kochać aby żyć!"
bo to o to chodzi chyba w życiu.. Miłość
"Ale żyj każda chwilą która właśnie Cie otacza!"
żyj...
tylko dlaczego tak... cholernie trudno
-
Dziś napisałam kilka listów do dzieci chorych- Marzycielska poczta http://marzycielskapoczta.pl/
to tak niewiele, by sprawić, by zagościł uśmiech na twarzy, na twarzy dziecka, a to najpiękniejsze jest.
poniedziałek, 1 sierpnia 2011
pozytywnie
"Po co smutek lepiej znaleźć inny świat"
"Tyle obcych miejsc rodzi się koło mnie
okna chronią dom, który chcę by trwał
tajemnicze sny tańczą w mojej głowie
boję się ze mam tak niewiele szans
nie potrafię trwać tak jak w niemym filmie
krzycze z całych sił kiedy boli mnie
i nie umiem trwać zaklęta w bursztynie
chociaż mówią mi że tak najlepiej jest.
Zaczaruję cie jednym ruchem powiek
armie wrogich sił pójdą sobie spać
nie nauczę sie cicho i spokojnie
czekać na to, aż mój nadejdzie czas
ciągle wierzę że będzie tak
znajdę swoją część tego świata na
kilka dobrych lat jeden cel
zamkną w dłoniach wiatr
nie wypuszczę, wiem
Jestem tu naprawdę
jestem tu i walczę"
noo, przynajmniej się staram...
Pozytwny akcent z dzisiejszego kazania: Jezus patrzy na Ciebie i myśli o tobie dobrze, mówi że jesteś dobry, piękny, w dodatku pokłada w Tobie nadzieję.. pomimo tego co mówi świat wokół Ciebie i ty sam. On ma o Tobie dobre, jak najlepsze zdanie. Uważa, ze możesz dużo i jest w Tobie duży potencjał, że jesteś w stanie więcej, lepiej i mądrzej.... Niesamowity ten Jezus.
Bo przecież nie jesteśmy stworzeni tylko do tego świata, by bawić się, jeść, spać- to nie wystarcza, tęsknimy za czymś więcej... my możemy stworzyć Niebo już tu na ziemi, przynajmniej namiastki jakieś.
:)
Ps. już "odpoczęłam" od kompa- fajne uczucie
Słońca, słońca i jeszcze raz słońca sobie i Tobie życzę!
'Do przodu' !
"Spróbuj nie lękać się szczęścia, spróbuj ze szczęściem spoglądać na siebie i inych. Spróbuj rozdawać szczęście wokół."
http://www.youtube.com/watch?v=S1TM-ENzTrs
http://www.youtube.com/watch?v=S1TM-ENzTrs
Subskrybuj:
Posty (Atom)